środa, 31 października 2012

New princess in town


Ważne wydarzenie dla fanów Gwiezdnych Wojen. Disney kupił prawa do LucasFilm. Co to oznacza? Jest szansa, że zostaną nakręcone pozostałe trzy epizody serii. Siódma część ma nawet ponoć zawitać na wielkim ekranie już w 2015 roku. Miejmy nadzieję, że duet Han Solo i Chewbacca nie zostaną zastąpieni przez Myszkę Micky i Goofiego.



niedziela, 21 października 2012

Książkowa niedziela XLII: "McDusia" M. Musierowicz


Tytuł: McDusia
Autor: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 03 października 2012

Trudno jest recenzować książkę, kiedy nie ma się za grosz obiektywizmu względem autora. Małgorzata Musierowicz jako autorka książek dla dorastających panienek (wiem, że pisze również bajki dla dzieci, ale tę cześć jej dorobku literackiego omijam) towarzyszy mi odkąd skończyłam 11 lat. Oczywiście nasza znajomość była bardziej intensywna, kiedy byłam młodsza, ale i teraz z niekłamaną przyjemnością sięgam po jej książki. Już nawet nie pamiętam ile razy czytałam Szóstą klepkę czy Kwiat kalafiora - moje najulubieńsze tomy Jeżycjady (bo tak nazywa się seria, od poznańskiej dzielnicy Jeżyce, gdzie mieszkają bohaterowie książek). Przywilej posiadania starszej o 5 lat siostry wiązał się z tym, że nie musiałam chodzić do biblioteki po książki pani Musierowicz, wystarczyło tylko sięgnąć na regał po jeden z zaczytanych woluminów. A miałyśmy ich wtedy dziewięć, aż do Dziecka piątku włącznie. Wszystkie dziewięć (plus Małomówny i rodzina) zostały przeczytane od deski do deski po kilkakroć, co fajniejsze akapity podkreślone kolorową kredka, a same strony starannie wypaćkane a to czekoladą, a to tłustym sosem w zależności, co aktualnie spożywałyśmy przy czytaniu. Dlatego też pierwsze dziewięć tomów cyklu to dla mnie "stare" części, a cała reszta, to już "nowe", na których wydanie musiałam czekać.

Wszystkie książki w serii napisane są według podobnego schematu. Koncentrują się na życiu jednej nastoletniej bohaterki, która typowo dla tego wieku przeżywa pierwsze rozterki miłosne i egzystencjalne w ogóle. Tłem są aktualne wydarzenia polityczne kraju oraz życie codzienne Poznania.

Rdzeń Jeżycjady stanowi rodzina Borejków i to wokół nich toczy się większość historii przedstawionych w książkach. Tak jest też w przypadku McDusi. Tytułowa Magdusia Ogorzałkówna to jedna z córek bliźniaczek Kreski (głównej bohaterki Opium w rosole). Przyjeżdża do Poznania z dość smutną misją uporządkowania mieszkania swoje zmarłego pradziadka - profesora Dmuchawca. Magdusia trafia na kilka tygodni pod skrzydła Borejków i niespodziewanie dla siebie samej, zakochuje się. Nie wiadomo, czy działa ciepło i urok samych Borejków, czy magia zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, czy może romantyczna aura ślubu Laury i Adama. A może wszystko naraz?

Książkę czytało mi się naprawdę dobrze. Musierowicz miewała słabsze pozycje, ale McDusia, jak i poprzedzająca ją Sprężyna należą do lepszych części cyklu. Oczywiście nie jest to literatura wysokich lotów i nie uniknęła typowego dla autorki dydaktyzmu (choć w tym przypadku niezbyt nachalnego), ale w świecie sagi Twilight i cyklu Hunger Games to miła odmiana. Balsam dla serca osoby tęskniącej za ciepłą, kochająca się rodziną. 7/10





niedziela, 26 sierpnia 2012

Książkowa niedziela XXXIV: "Kobieta, która wyszła za chmurę" J. Carroll

Tytuł: Kobieta, która wyszła za chmurę
Autor: Jonathan Carroll
Wydawnictwo: Rebis Dom Wydawniczy
Data wydania: 08 maja 2012

Jonathan Carroll to dla mnie pisarz, którego książki będę czytać bez względu na wszystko. To od jego Krainy chichów zaczęła się moja podróż w świat fantastyki - świat, który oczarował  pochłonął i nie wypuszcza że swoich macek już od kilkunastu lat. Nie żebym się szczególnie, chciała uwolnić spod jego wpływu. Wręcz przeciwnie, czytając kolejne pozycje wpadam w ten świat coraz głębiej i bardzo mi się to podoba.

Carroll ma zdolność stwarzania w swoich powieściach rzeczywistości, która tylko na pozór jest zwyczajna. Na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od tego, co znamy z własnej codzienności. A jednak bohaterowie, miejsca wydarzenia nabierają delikatnej magii, to co niewyobrażalne, staje się rzeczywiste. Podobnie jest w najnowszej książce Carrolla Kobieta, które wyszła za chmurę. Tym razem nie jest to jednak powieść tylko zbiór dwunastu opowiadań.

Carroll w którymś z wywiadów powiedział, że opisuje historie ludzi, których sam chciałby spotkać. No cóż, ludzi, których historie opisał w tych opowiadaniach ja sama niekoniecznie chciałabym spotkać po raz kolejny...

Z dużą przykrością stwierdzam, że Kobieta, która wyszła za chmurę  to jedna ze słabszych pozycji w dorobku pisarskim autora. Odnoszę wrażenie, że tym razem Carroll postanowił troszeczkę poodcinać kupony od sławy. Wiem na pewno, że żadne z opowiadań (może z wyjątkiem pierwszego, od którego cała seria otrzymała tytuł i tylko dlatego) nie zostanie mi w pamięci dłużej niż kilka tygodni. Nie ma w tych opowiadaniach nic, co by mnie szczególnie zaciekawiło, zdziwiło, oczarowało. Pomimo całego uwielbienia dla pisarza, jest spore rozczarowanie. 4/10

niedziela, 29 lipca 2012

Książkowa niedziela XXX: "Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki" J. Polańska

Tytuł: Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki.
Autor: Justyna Polańska
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 30 maja 2012

Książka Justyny Polańskiej została po raz pierwszy wydana ponad rok temu w Niemczech. Oryginalnie w języku niemieckim, pomimo tego, że autorka jest Polką. Justyna to prawdziwe imię, natomiast Polańska – nazwisko jednoznacznie kojarzące się z krajem pochodzenia – to już pseudonim przybrany na potrzeby książki. Dlaczego autorka potrzebowała ukryć się pod fałszywym nazwiskiem? Odpowiedź jest jasna – Justyna napisała książkę o swoich własnych, nierzadko dość przykrych doświadczeniach zawodowych jako sprzątaczka w Niemczech. Zatrudniona od kilkunastu lat na czarno, jak większość kobiet pracujących w tej branży. I nie tylko w Niemczech.

Dla mnie osobiście ta książka była ciekawa z tej prostej przyczyny, że sama pracuję za granicą jako „siła domowa” i stykam się z przeróżnymi sytuacjami, które gdyby nie zdarzyły się naprawdę, były by dla mnie abstrakcją przekraczającą granice mojej wyobraźni. Przypuszczam, że podobne odczucia miała Justyna i dlatego postanowiła napisać tę książkę. Sama zresztą przyznała, że chwyciła za pióro, kiedy jeden z jej pracodawców zaczął się przed nią rozbierać. Podobnie dziwacznych, niesmacznych lub wręcz obrzydliwych sytuacji można by mnożyć. A to starsza pani, która umyślnie rozsmarowuje swoją kupę po desce klozetowej, aby później sprawdzić, czy ta ostatnia została dokładnie wyszorowana. A to zmumifikowany chomik albo zużyta prezerwatywa pod łóżkiem, a nawet banknoty o przeróżnych nominałach specjalnie tam podłożone, aby sprawdzić uczciwość die Putzfrau.

12-letnie doświadczenie zawodowe Justyny pozwoliło jej na napisanie niekiedy zabawnej, a na pewno prawdziwej opowieści o Polce, która jak sama autorka przyznaje, znajduje się na najniższym szczeblu niemieckiej drabiny społecznej. Ale nie jest tak, że Justyna tylko narzeka, wręcz przeciwnie. Przyznaje, że w Niemczech żyje się jej dobrze, a na pewno lepiej niż żyłoby się jej w Polsce. Wielu jej klientów to mili ludzie, a on sama ma mnóstwo znajomych i przyjaciół wśród Niemców. Opisywane przypadki, to dość częste, ale jednak „przypadki”, które znajdziemy w każdym społeczeństwie, czy to niemieckim, czy polskim, czy jakimkolwiek innym. Podejrzewam, że tak jak opisani Niemcy traktują swoje polskie sprzątaczki, tak samo pewnie niektórzy Polacy traktują swoje ukraińskie pomoce domowe. I choć książka napisana słabo pod względem formy, to mogę ją polecić każdemu, kto ma ochotę na garść anegdot o Niemcach brudasach. Niemcy ponoć przeczytali i się zawstydzili. Zaraz po tym, jak się oburzyli. 5/10

niedziela, 15 lipca 2012

Książkowa niedziela XXVIII: "Fifty Shades Freed" E.L. James

Tytuł: Fifty Shades Freed
Autor: E L James
Wydawnictwo: Arrow Books
Data wydania: 2012

Trzecia i ostania część serii o pikantnym związku Christiana i Any. Choć słowo pikantny jest tu zdecydowanie na wyrost, bo książka to mdłe flaki z olejem. Poziomem literackim dorównuje swoim poprzedniczkom, czyli nie można spodziewać się dobrego, wciągającego czytadła. O ile jeszcze pierwsza część miała w sobie urok nowości, tak trzecia, jest odgrzewaniem dwudniowych kotletów. Hmm, bardzo kulinarnie mi a recenzja wychodzi...

Ana i Christian już na wieki wieków złączeni węzłem małżeńskim mają wszystko, o czym młoda para może zamarzyć. a nawet jeszcze więcej. Ana z wielkim trudem stara się przyzwyczaić do pieniędzy, jakimi teraz dysponuje, do ochrony obserwującej jej każdy krok (och nie, nie mogę opalać się topless na łódce) i domowej gosposi (ojej, tak się wstydzę, że gosposia umyła mój butt plug). Hitem tejże części, jest wściekający się Christian na wiadomość, że jego żona jest w ciąży (za krótko się znamy idiotko!).

Rozumiem, dlaczego książka jest bestsellerem - bo literatura, nawet najgorsza zawsze jest postrzegana jako wyższy rodzaj sztuki niż film. Kobiety wstydzą się oglądać filmy pornograficzne lub wstydzą się przyznawać, że to robią. Czytanie książki już wstydem nie jest. Zwłaszcza takiej, która można anonimowo kupić na amazonie i mieć dostarczona na kindla w 3 sekundy. Nikt nie zobaczy w sklepie co wybieram, a w metrze, czy w autobusie nie zobaczy charakterystycznej okładki. Bez względu jednak, czy czytana otwarcie, czy w ukryciu - na pewno sprawia, że kobiety stają się bardziej świadome swoich potrzeb i odważniejsze w ich komunikowaniu. I to jest fajne. Jeśli dotyczy kobiety i jej partnera. Natomiast bicie po oczach czystym zachwytem dla książki która poza scenami seksu (a szczerze mówiąc czytywałam lepsze opisy aktów miłosnych i to nie w książkach erotycznych) nie ma żadnej wartości, jest żenujące. Ale niektóre czytelniczki mają to w nosie, a co najgorsze ośmieszają nie tylko siebie, ale i swoje biedne, nieświadomego niczego dzieci. I za to shame on you. 3/10






Bardzo dobra recenzja książki by użytkowniczka portalu lubimyczytac.pl Natalia-Lena

niedziela, 8 lipca 2012

Książkowa niedziela XXVII: "Fifty Shades Darker" E.L. James

Tytuł: Fifty Shades Darker
Autor: E L James
Wydawnictwo: Arrow Books
Data wydania: 2012

Druga część trylogii pornograficznej autorstwa E L James. Anastasia, która pomimo zakochania po uszy w pięknym Christianie Greyu postanowiła nie podpisywać kontraktu na bycie jego submissive, zrywa znajomość i cierpi przez całe pięć dni, aż Christian znowu staje na jej drodze.

Grey wykupuje wydawnictwo, w którym Anastasia zaczyna pracę jako swieżynka i tym samym staje się szefem szefa jej szefa. Czyli jednak w jakiś sposób zaczyna panować nad panna Steele. Kiepska rekompensata, ale jednak. Romans Anastasii i Christiana rozkwita, inner goddess Any coraz częściej ma powody do zadowolenia, a sam Christian pod wpływem urody i osobowości swojej nowej partnerki postanawia walczyć ze swoimi wewnętrznymi demonami.

W książce jest wszystko, co sfrustrowana pani domu uwielbiająca Harlequiny mogłaby wymyślić. Psychopatyczny szef, który usiłuje w dość nieudolny sposób nawiązać romans że swoja nowa asystentka, była kochanka pięknego adonisa walcząca z depresja, była kochanka tegoż samego z wybujałymi potrzebami łóżkowymi i silną potrzebą dominacji, matka prostytutka i znęcający się nad chłopcem ojczym. Wszystko to jednak zakończone happy endem, kiedy to Ana i Christian po 3 miesiącach znajomości stają na ślubnym kobiercu. Wszystko w imię miłości i rozkoszy w Red Room of Pain.

Książka podobnie jak poprzednia część jest kiepściutka pod względem literackim. Podobnie jednak jak 50 Shades of Grey połyka się ją w jeden dzień. Z niewielkim tylko gag reflex. 3/10

niedziela, 1 lipca 2012

Książkowa niedziela XXVI: "Fifty Shades of Grey" E.L. James

Tytuł: Fifty Shades of Grey
Autor: E L James
Wydawnictwo: Arrow
Data wydania: 2012

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Nie będę udawała, że nie przeczytałam jej jednym tchem. Bo przeczytałam, choć nie jestem z tego dumna. Okrzyknięta mianem mummy porn jest dokładnie tym, czym można się spodziewać. Balansując na granicy mocno rozerotyzowanego romansu i sado-maso porno opisuje historię młodziutkiej studentki literatury Anastasi Steele, która poznaje młodego biznesmena Christiana Grey dosłownie nurkując na twarz przez drzwi do jego gabinetu. Onieśmielona boskim wyglądem Christiana zakochuje się w nim natychmiast i od tego momentu zaczyna się najmniej prawdopodobna historia miłosna, jaka w życiu słyszałam.
Nie bez znaczenia jest tu oczywiście fakt, że Grey jest młody, przystojny i bajecznie bogaty. Zabiera Anę na randki prywatnym helikopterem, zaprasza na kolacje do przepięknego apartamentu na szczycie wieżowca (którego oczywiście jest właścicielem), obdarowuje nowiutkim sportowym samochodem oraz ostatnimi cudami techniki w postaci super-druper telefonu i laptopa. Wszystko, po to żeby uwieść niewinną Anastasię (dziewicę) i wciągnąć ją w podniecającą relację dominacji i posłuszeństwa.

Bez skrupułów mogę napisać, że pod względem literackim książka jest zła. Ubogi język (a czytałam w oryginale), powtarzające się na okrągło te same frazy; wyssana z palca fabuła i płaskie charaktery, a wszystko tylko jako miałkie tło dla opisów scen wyuzdanego niekiedy seksu. Fajna lektura do robienia sobie dobrze w domowym zaciszu. I nic więcej. 4/10