Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 stycznia 2014

BBC Sport for Winter Olympics 2014

Już 7 lutego w Soczi rozpocznie się 22. Olimpiada Zimowa. Nie budzi ona takich emocji, jak letnia, ale jak każde tego typu wydarzenie sportowe, jest mocno wyczekiwana. Ciekawym akcentem, zwłaszcza dla mnie - Polki mieszkającek w UK, jest aktualnie puszczany w BBC spot reklamowy nadchodzących igrzysk zimowych. Animacja wyreżyserowana przez Tomasza Bagińskiego jest dość mroczna i dreszczotwórcza, zwłaszcza, że jedynym "słowem mówionym" jest wiersz czytany przez angielskiego aktora Charlesa Dance (Tywina Lannistera z serialu HBO Gra o Tron). Dla mnie genilane! 


I am the dreadful menace
The one whose will is done
The haunting chill upon your neck
I am the conundrum

I will summon armies
Of wind and rain and snow
I made the black cloud overhead
The ice, like glass below

Not you, nor any other
Can fathom what is nigh
I will tell you when to jump
And I’ll dictate how high

The ones that came before you
Stood strong and tall and brave
But I stole those dreams away
Those dreams could not be saved

But now you stand before me
Devoid of all dismay
Could it be? Just maybe
I’ll let you have your day

wtorek, 1 stycznia 2013

1/52 "Każdy szczyt ma swój Czubaszek" A. Andrus, M.Czubaszek

Tytuł: Każdy szczyt ma swój Czubaczek
Autor: Artur Andrus, Maria Czubaszek
Wydawnictwo: Prószyński Media
Data wydania: 04 listopada 2012

Każdy szczyt ma swój Czubaszek otrzymało zaszczytny tytuł mojego pierwszego czytadła 2013 roku. Książka napisana w stylu wywiadu-rzeki, który z Marią Czubaszek prowadzi Artur Andrus. Duet tworzą przezabawny. Andrusa znam głównie z kabaretonów, których jest świetnym konferansjerem, a w towarzystwie Czubaszek występuje w Spadkobierach - tasiemcowej telenoweli live, w której aktorzy do samego końca nie mają zielonego pojęcia o scenariuszu. Wydaje mi się, że wybór osoby prowadzącej rozmowy z Marią Czubaszek, które ostatecznie nabrały kształtu książki, w tym przypadku był raczej oczywisty.

Chociaż nie jest to powieść sensacyjna, ani porywający romans - przyznam, że książkę niemal połknęłam. Naprawdę dobrze mi się ją czytało i nie wiem, jak bardzo wpływ na to miała leniwa atmosfera urlopu świątecznego, a jak lekkość stylu, w jakim została  napisana. Jedno, co z książki wypływa już po kilku stronach, to pewność, że autorzy bardzo się lubią i szanują. Drugie, że oboje są bardzo inteligentni i przekłada się to na wyjątkowe poczucie humoru. A trzecie, że pani Czubaszek, jako główna bohaterka książki to wielkie indywiduum. I nie tylko dlatego, że nie przejmuje się konwenansami, że pali na potęgę i jawnie przyznaje się do tego, że nigdy nie chciała mieć dzieci, bo od dzieci woli psy. Myślę, iż głównie dlatego, że zdaje sobie sprawę ze swoich słabości i wcale nie uważa ich za coś, czego należy się wstydzić, a na dodatek również doskonale zna swoje mocne strony, co jednak nie jest powodem do snobowania. A przecież mogłaby - bo jako młoda dziennikarka  współtworzyła bardzo popularne audycje radiowe, bo ciągle coś pisała, bo obracała się w światku artystycznym Warszawy, bo wyszła za mąż za światowej sławy muzyka i od kilkudziesięciu już lat tworzy z nim udany związek, bo ciągle, pomimo upływu czasu jej twórczość jest nie tylko rozpoznawana, ale przede wszystkim lubiana przez szerokie grono odbiorców. 7/10



niedziela, 9 grudnia 2012

Książkowa niedziela XLIX: "Trafny wybór" J K.Rowling

Tytuł: Trafny wybór
Autor: J K Rowling
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Data wydania: 12 listopada 2012

Kiedy Joanne Rowling postanowiła napisać książkę dla dorosłych, jasne było, że stanie się ona bestsellerem w bardzo krótkim czasie. No bo kto nie przeczyta powieści autorki Harrego Pottera? Ja sama również sięgnęłam po Trafny wybór z czystej ciekawości, jak Rowling odnalazła się w roli autorki dla dorosłych i to jeszcze w książce  która nie tylko nie ma nic wspólnego z magią ani fantastyka, a wręcz jest tak do bólu prawdziwa.

Pomimo krytyki polskich czytelników, że książka jest wulgarna, przesycona seksem, narkotykami, przemocą - to nie można powiedzieć, że nie opisuje społeczeństwa takiego, jakim jest naprawdę. Nie tylko angielskiego, ale myślę, że polskiego w jakimś sensie również. Rowling przedstawia obraz małego miasteczka Pagford, które wydawałby się wręcz idyllicznym miejscem do spokojnego życia, a zamiast tego okazuje się być gniazdem agresywnych nieudaczników, oszustów, postaci mających problemy psychiczne, a wszystko to podlane sosem powszechnej, choć skrzętnie ukrywanej homofobii i jak najbardziej jawnego snobizmu. Powieść rozpoczyna się od śmierci Barrego Faithbrothera, który był nie tylko wspaniałym ojcem i mężem  ale także oddanym przyjacielem, nauczycielem z pasją, a do tego społecznikiem działającym w radzie gminy. Jego śmierć powoduje pustkę w sercach wielu ludzi, ale co ważniejsze dla powieści - tymczasowy wakat w radzie, o który zaczyna się walka pomiędzy mieszkańcami miasteczka.

J K Rowling zastosowała ciekawy wybieg w książce - pomimo, że opisuje świat dorosłych, to jednak w dużej mierze jest on widziany oczami nastolatków. I to nie nastolatków pokroju Harrego Pottera, tylko współczesnych młodych ludzi, których pełno na ulicach, czy blokowiskach. Takich, którzy palą papierosy  czasem skręta, uprawiają seks w piwnicach, nazywają swoich rodziców starymi, a szkoła to dla nich głównie miejsce spotkań ze znajomymi. I wcale ich świat nie jest tak bardzo odmienny od świata dorosłych. Tyle samo nielubianych osób, nieporozumień, problemów i rozczarowań.

Książka jest na pewno interesująca, chociaż ktoś kto spodziewał się słodkiego świata bajkowego, będzie rozczarowany. Mnie osobiście zabrakło lekkości pióra, znanego z książek o małym czarodzieju. Nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia, czy po prostu autorce zdecydowanie lepiej wychodzi pisanie książek dla dzieci. Jednak z ciekawością czekam na adaptacje telewizyjną powieści,  która jak zapowiedziało BBC One będzie można oglądać już w 2014 roku. 6/10

środa, 31 października 2012

New princess in town


Ważne wydarzenie dla fanów Gwiezdnych Wojen. Disney kupił prawa do LucasFilm. Co to oznacza? Jest szansa, że zostaną nakręcone pozostałe trzy epizody serii. Siódma część ma nawet ponoć zawitać na wielkim ekranie już w 2015 roku. Miejmy nadzieję, że duet Han Solo i Chewbacca nie zostaną zastąpieni przez Myszkę Micky i Goofiego.



poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Nie czytaj!

Dzisiaj Światowy Dzień Książki (i Praw Autorskich), z tej więc okazji postanowiłam zamieścić filmik reklamowy stworzony przez MyWorks Studio na zlecenie Bibliocreatio i Biblioteki UW. Celem akcji jest zachęcenie(?) większej liczy Polaków do czytania – głównie poprzez krótki przekaz Nie czytaj! No bo jeszcze będziesz inteligentny albo rozwinie ci się wyobraźnia. Uważam, że pomysł jest świetny i idealnie wykorzystuje naszą narodową przekorę do robienia akurat tego, czego nam się właśnie zabrania.

niedziela, 22 stycznia 2012

Książkowa niedziela III: "Królowe. Sześć żon Henryka VIII" D. Starkey

Tytuł: Królowe. Sześć żon Henryka VIII
Autor: David Starkey
Wydawnictwo: Rebis Dom Wydawniczy
Data wydania: 08 grudnia 2004 (pl)

Z zasady nie lubię książek historycznych, ponieważ o przeczytanych faktach zapominam juz dwa dni po odłożeniu książki. Niemniej historię Anglii, z dużym naciskiem na XV i XVI wiek uwielbiam ze względu na fascynującą postać króla Henryka VII, a także jego sześciu żon i dwóch wspaniałych córek. Moja miłość do książek opisujących dzieje Albionu miała początek pewnego deszczowego popołudnia w bibliotece miejskiej, kiedy sięgnęłam po Ryszarda Lwie Serce autorstwa Georga Bidwella. Zakochałam się i w stylu pisania brytyjskiego autora, jak i w polskim tłumaczeniu tych książek przez jego żonę Annę. Przede wszystkim jednak zakochałam się w historii Wielkiej Brytanii. Jako trzynastolatka marzyłam o podróży do Anglii, nie wiedząc wtedy jeszcze, że 15 lat później wybiorę ten kraj na swoją druga ojczyznę. Choć może już wtedy cos przeczuwałam?

Bez względu jednak na osobiste wtręty, w ostatnim tygodniu sięgnęłam po książkę Davida Starkey's , brytyjskiego profesora historii, specjalizującego się w dynastii Tudorów. Starkey napisał ponad dwadzieścia książek dotyczących historii Anglii, większość z nich dotyczy króla Henryka VIII. I nie można się temu dziwić, ponieważ władca ten był i nadal jest uważany za jedną z najbarwniejszych postaci w historii nie tylko Wielkiej Brytanii, ale i całej Europy. Czytając Królowe. Sześć żon Henryka VII można odnieść wrażenie, że wszystkie jego działania związane były z kobietami, które kochał, których pożądał i których nienawidził. I choć to nie do końca prawda, to jedno z największych historycznych wydarzeń w dziejach Anglii - rozłam kościoła anglikańskiego od papieża nastąpił z powodu niezwykłego uczucia, którym Henryk darzył Annę Boleyn. I o ile sam Henryk był wielką osobowością zarówno jako władca, jak i mężczyzna, tak również każda z jego sześciu żon była niezwykłą kobietą, choć wszystkie różniły się od siebie diametralnie. Niestety dla wszystkich bez wyjątku miłość Henryka okazała się zgubna w ten, czy inny sposób. Divorced, beheaded, died, divorced, beheaded, survived. Ta krótka rymowanka, którą zna każde angielskie dziecko, dokładnie opisuje smutny los królowych Henryka VIII.

Trudno opisać książkę historyczną, nie wgłębiając się w szczegóły wydarzeń. Chyba w ogóle nie jest to możliwe, dlatego nawet nie będę próbować. Mogę jednak napisać, że książka Davida Starkey jest rewelacyjna. Dla każdego anglo- i tudorofila, ale też dla wszystkich osób, które mają ochotę na coś innego niż beletrystyka. Książka napisana jest jasnym, zabawnym językiem, a opisywane fakty nie przytłaczają , a jedynie stanowią tło dla interesującej powieści o Anglii u schyłku Średniowiecza. 8/10

wtorek, 10 stycznia 2012

Belive by Jai McDowall

Zupełnie niespodziewanie kupiłam dzisiaj płytę Believe Jaia McDowall, ubiegłorocznego zwycięzcy brytyjskiej edycji X-factor. Niespodziewanie, bo choć występ Jaia w tym programie przyprawił mnie o dreszcze i szybsze bicie serca (nie tylko przez jego cudny głos, ale również urodę – koleś jest absolutnie w moim typie) , to zupełnie umknęło mi, że wydał płytę. Data premiery przypadała na 12/12/2011, więc świetny moment – tuż przed świętami, kiedy ogólnie wszyscy tylko kupujemy, kupujemy i kupujemy. Niestety, niecały miesiąc później, płyta Believe z promocyjną ceną £4,99 (zamiast pierwotnej £9,99) zalega na najniższej półce hipermarketu. Dlaczego?

Cena mnie skusiła, więc zaraz po wyjściu ze sklepu, włożyłam CD do samochodowego odtwarzacza i… Nie, nie umarłam. Jai ma piękny, mocny głos, ale na płycie brzmi nieco płasko. Tak, jakby nie wykorzystał w 100% swoich możliwości. Może więc dlatego album ten przeszedł raczej bez echa i absolutnie nie miał szans ze świąteczną płytą Michasia Bąbelka? A przecież z założenia Believe powinno być hitem. McDowall zamiast własnych kompozycji, wykorzystał wielkie przeboje rockowe, m.in. With Or Without You (U2), Bring Me To Life (Evanescence), czy Boulevard Of Broken Dreams (Green Day). Odtwarza je w naprawdę ujmujący sposób, ale według mnie całości brakuje jakiejś iskierki. Zamiast wiązanki genialnych utworów o mocy 10 x power play, mamy typową składankę pościelówek. Niemniej też lubię, więc summa summarum płyta jest inna niż się spodziewałam, ale zdecydowanie jestem tak.

sobota, 8 maja 2010

Bertolli - od pasji do perfekcji

Kocham masełko Bertolli i kocham reklamy telewizyjne produktów tej firmy. Są dowodem na to, jak wykorzystując poczucie humoru odbiorcy można w pomysłowy sposób zachęcić do kupowania zwykłych produktów spożywczych.

Historia firmy sięga 150 lat wstecz. Wszystko zaczęło się w 1865r. w małej toskańskiej miejscowości Lucca, gdzie małżeństwo Francesco i Caterina Bertolli otworzyli w swoim domu sklepik, w którym sprzedawali oliwę z oliwek własnej produkcji. Od tamtego czasu firma rozrosła się na międzynarodową skalę i dzisiaj w swojej ofercie ma nie tylko oliwę, ale różnego rodzaju sosy do makaronu, masło i dressingi do sałatek.

Masło


Masłomargaryna


Sos do spagetti

sobota, 24 kwietnia 2010

Narcissus jonquilla L.

W zasadzie tego posta miałam napisać na początku marca, ale zleciało i oto temat przeniósł się na koniec kwietnia, co wcale nie jest jednak takie zupełnie bezsensowne biorąc pod uwagę wiosenną aurę panującą w przyrodzie. A rzecz będzie o narcyzie żonkilu.

Kwiat ten znany jest ludziom od dawien dawna. Już przecież w mitologii greckiej znajdujemy opowieść o Narcyzie – przepięknym chłopcu, który ujrzawszy swoje własne odbicie w strumyku, zakochał się sam w sobie beznadziejną miłością. W końcu umarł z próżnej tęsknoty, a gdy go złożono w ziemi, na grobie wyrósł kwiat o białych płatkach i złotym sercu, który nazwano narcyzem.*

A skąd żonkil? Niestety nazwa ta nie ma w sobie nic tajemniczego, choć mój z lekka wypaczony umysł doszukiwał się powiązań słowa żon-kil z zabójcą żon, co biorąc pod uwagę trujące właściwości tej rośliny, której cebulka w zasadzie nie różni się za bardzo wyglądem od zwykłej cebuli i pewnie nie raz po cichu była dodawana do talerza z obiadem, który niejednokrotnie stawał się ostatnim posiłkiem ofiary. Żonkil to spolszczona wersja francuskiej nazwy jonquille, która z kolei wywodzi się z języka hiszpańskiego, gdzie junquillo – zdrobnienie od junco – oznacza trzcinę lub sitowie.

Walijczycy wybrali narcyza na swój symbol narodowy, który jest również poświęcony patronowi Walii – św. Dawidowi (Dewi Sant), walijskiemu arcybiskupowi, który żył w VI w. Być może, a nawet całkiem na pewno angielska nazwa żonkila – daffodil – wywodzi się właśnie od walijskiej wariacji imienia świętego – Daffyd. Dzień św. Dawida obchodzony jest w całej Wielkiej Brytanii 1. marca i tegoż dnia właśnie rozpoczyna się niejako sezon żonkilowy. W parkach, w ogródkach i na trawnikach można oglądać całe dywany tych kwiatów, które mienią się wszystkimi możliwymi odcieniami żółci, a na ulicach spotyka się ludzi ze sztucznym żonkilem wpiętym w klapę płaszcza lub kurtki. Ale noszenie żonkila przy kurtce to w tym przypadku nie tylko symbol świętowania dnia walijskiego patrona, czy oczekiwania na wiosnę, której zapach z każdym dniem jest coraz mocniej wyczuwalny w powietrzu, ale symbol wspierania akcji charytatywnej The Great Daffodil Appeal organizowanej corocznie przez fundację Marie Curie Cancer Care, która ludziom chorym na raka i inne choroby w fazie terminalnej zapewnia bezpłatną opiekę pielęgniarki w domu. Organizacja została założona w 1948 roku, ale tradycja marcowego zbierania pieniędzy i rozdawania żonkili rozpoczęła się w 1986 roku w Norwich i Liverpool, a już dwa lata później osiągnęła status kampanii ogólnokrajowej. Obecnie The Great Daffodil Appeal jest chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych akcji charytatywnych w Wielkiej Brytanii wspieraną m.in. przez takie znane osoby jak Hugh Grant czy Stephen Fry.

Żonkilową akcję można wspierać również w Polsce. Już od 13 lat corocznie Towarzystwo Przyjaciół Chorych „Hospicjum im. św. Łazarza” w Krakowie koordynuje ogólnopolską akcję Pola Nadziei, która wzorem The Great Daffodil Appeal się ma na celu zebranie funduszy na rzecz opieki dla osób terminalnie chorych. Kampania trwa niemal całą wiosnę i obejmuję nie tylko kwestę uliczną, ale również konkursy dla dzieci i młodzieży organizowane w szkołach, koncerty, festyny i inne imprezy plenerowe, jak również uruchomienie specjalnego Żonkilowego Tramwaju. Wsparcie akcji nie jest trudne – wystarczy drobny datek wrzucony do puszki lub przekazanie 1% podatku. Niedługo mija termin składania PITów, więc jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił i nie ma pomysłu na co przekazać swój 1%, to chętnie proponuję Pola Nadziei. Naprawdę warto.



---------------------------
* Jan Parandowski Mitologia

sobota, 3 października 2009

Know your limits

Sobota wieczór. Ktoś chętny?


Reklama społeczna Home Office w Wielkiej Brytanii związana z ubiegłoroczną kampanią na rzecz przeciwdziałania nadużywania alkoholu przez młodych ludzi.

sobota, 1 sierpnia 2009

Sypka Warszawa

O Powstaniu Warszawskim chyba nie trzeba mówić żadnemu Polakowi. Toteż nie będę. Poza tym, że dzisiaj obchodzimy 65. rocznicę jego wybuchu.
Z tej okazji możemy obejrzeć powstańczy teledysk do śpiewanej przez Annę Marię Jopek piosenki pt. Sypka Warszawa, której tekst został napisany na podstawie fragmentów Pamiętnika z Powstania Warszawskiego Mirona Białoszewskiego. Nagranie jest częścią wspólnego projektu kanału telewizyjnego Discovery Historia i Muzeum Powstania WarszawskiegoWarszawa 1944. Bitwa o Polskę.

sobota, 20 czerwca 2009

"Władca Pierścieni" w TVN (to była reklama...)


Filmową trylogię Władcy Pierścieni Petera Jacksona ubóstwiam. Całość oglądałam kilka razy, łącznie z wydłużoną wersją reżyserską, a nawet jeszcze studenciem będąc wybrałam się do kina na nocny maraton filmowy tejże trylogii. Sama. I było bosko.

W tym miesiącu TVN uraczyło swoich widzów kolejnymi częściami Władcy Pierścieni i nie ma w tym nic wyjątkowego, bo wszakże to już nie pierwszy raz, gdy możemy oglądać w tv szpiczaste uszy boskiego Legolasa i owłosione stopy mniej boskiego Froda. Wyjątkowe natomiast są reklamy, przygotowane przez TVN jako „przypominajki”.

Drużyna Pierścienia



Dwie Wieże



Powrót Króla



Nie wiem, kto jest autorem tych reklam, ale wykazał się prawdziwą pomysłowością i poczuciem humoru. Lekko przewrotnym, bo czy mi się tylko wydaje, czy ta ostatnia jest o lekkim zabarwieniu gejowsko-erotycznym?

czwartek, 12 lutego 2009

Audiofeels

O grupie ośmiu śpiewających facetów z Poznania zrobiło się głośno dzięki ich udziale w tvnowskim programie Mam Talent, w którym ostatecznie zajęli trzecie miejsce. Niemniej filmiki z ich występami wokalnymi można było znaleźć w sieci dużo wcześniej, bo Audiofeels działają od kwietnia 2007r. i to dzięki internetowi dali poznać się szerszej publiczności.

Kiedy obejrzałam video zarejestrowane na ich występie z 19.04.2008r. w poznańskim klubie Blue Note, to zakochałam się we wszystkich ośmiu naraz. Choć powinnam napisać dziewięciu - bo przecież akustyk to nie mniej ważna osoba w zespole. Oczywiście to nagranie najwięcej według mnie zawdzięcza gościnnie zaproszonej Kasi Rościńskiej znanej jako K8 - uroczej, z pięknym, silnym głosem.
Co ciekawe, pomysł na utwór Crazy w ich wspólnym wykonaniu, pojawił się dopiero tydzień przez planowanym koncertem, a pierwsza próba odbyła się zaledwie trzy dni przed. Kasia była też pomysłodawczynią ruchu scenicznego do piosenki.

W internecie pojawiły się komentarze, że gdyby Audiofeels wraz z Kasią wykonali w finale Mam Talent właśnie ten utwór, to wygraliby program. Kto wie?



A to oryginalna wersja Crazy w wykonaniu Gnarls'a Barkley'a:



I co, która lepsza? Bo moim zdaniem K8 i Audiofeels. I bynajmniej nie z powodu patriotyzmu lokalnego.

GNARLS BARKLEY Crazy
I remember when, I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that phase
Even your emotions had an echo
In so much space

And when you're out there
Without care,
Yeah, I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much

Does that make me crazy?
Does that make me crazy?
Does that make me crazy?
Possibly [radio version]
Probably [album version]

And I hope that you are having the time of your life
But think twice, that's my only advice

Come on now, who do you, who do you, who do you, who do you think you are,
Ha ha ha bless your soul
You really think you're in control

Well, I think you're crazy
I think you're crazy
I think you're crazy
Just like me

My heroes had the heart to lose their lives out on a limb
And all I remember is thinking, I want to be like them
Ever since I was little, ever since I was little it looked like fun
And it's no coincidence I've come
And I can die when I'm done

Maybe I'm crazy
Maybe you're crazy
Maybe we're crazy
Probably

Uh, uh