Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 stycznia 2014

BBC Sport for Winter Olympics 2014

Już 7 lutego w Soczi rozpocznie się 22. Olimpiada Zimowa. Nie budzi ona takich emocji, jak letnia, ale jak każde tego typu wydarzenie sportowe, jest mocno wyczekiwana. Ciekawym akcentem, zwłaszcza dla mnie - Polki mieszkającek w UK, jest aktualnie puszczany w BBC spot reklamowy nadchodzących igrzysk zimowych. Animacja wyreżyserowana przez Tomasza Bagińskiego jest dość mroczna i dreszczotwórcza, zwłaszcza, że jedynym "słowem mówionym" jest wiersz czytany przez angielskiego aktora Charlesa Dance (Tywina Lannistera z serialu HBO Gra o Tron). Dla mnie genilane! 


I am the dreadful menace
The one whose will is done
The haunting chill upon your neck
I am the conundrum

I will summon armies
Of wind and rain and snow
I made the black cloud overhead
The ice, like glass below

Not you, nor any other
Can fathom what is nigh
I will tell you when to jump
And I’ll dictate how high

The ones that came before you
Stood strong and tall and brave
But I stole those dreams away
Those dreams could not be saved

But now you stand before me
Devoid of all dismay
Could it be? Just maybe
I’ll let you have your day

poniedziałek, 11 listopada 2013

Disney Dreams Portraits

Disney od wielu lat porusza wyobraźnię milionów ludzi. Bez względu na wiek dajemy się wciągnąć w kolorowy, baśniowy świat, dzięki któremu nasza rzeczywistość staje się łatwiejsza do zniesienia, a marzenia nie pozostają jedynie mrzonką, a planem do realizacji w bliżej nieokreślonej przyszłości. Przyznam szczerze, że Disneya uwielbiam od dziecka i wraz z wiekiem nic się nie zmieniło. Płaczę i śmieję się na zmianę oglądając kreskówki i filmy stworzone przez tego giganta i cały czas marzę o fantastycznym weekendzie spędzonym w Disney World.

Pomimo tego, że Disneya raczej nie trzeba szczególnie reklamować, od 2007 roku uznana fotograf Annie Leibovitz tworzy serię portretów znanych cele brytów ucharakteryzowanych na dobrze wszystkim znane postaci z filmów i animacji. Projekt nazwany Disney Dreams Portraits jest reklamą promocyjną parków rozrywki Disneya Year of a Million Dreams

Rachel Weisz
 Scarlett Johannson
 Zac Efron & Vanessa Hudgens
 David Beckham
 Angelina Jolie
 Whoopi Goldberg
 Julianne Moore & Michael Phelps
 Beyoncé, Lyle Lovett & Oliver Platt
 Taylor Swift
 Jessica Biel
 Gisele Bündchen, Michał Baryshnikov &Tina Fey
 Queen Latifah
 Julie Andrews &Abigail Breslin
 Penelope Cruz & Jeff Bridges
 Russel Brand
 Olivia Wilde & Alec Baldwin
 Jennifer Lopez & Marc Anthony
 Jennifer Hudson
 Jack Black, Jason Segel &Will Ferrell
 Johnny Deep & Patti Smith
 Roger Federer

piątek, 1 listopada 2013

środa, 31 października 2012

New princess in town


Ważne wydarzenie dla fanów Gwiezdnych Wojen. Disney kupił prawa do LucasFilm. Co to oznacza? Jest szansa, że zostaną nakręcone pozostałe trzy epizody serii. Siódma część ma nawet ponoć zawitać na wielkim ekranie już w 2015 roku. Miejmy nadzieję, że duet Han Solo i Chewbacca nie zostaną zastąpieni przez Myszkę Micky i Goofiego.



sobota, 28 stycznia 2012

From enchantment to down

Thomas Czarnecki, to pomimo polsko brzmiącego nazwiska, młody francuski fotograf (ur. 1963r.) mieszkający i pracujący w Paryżu. Jest członkiem powstałej w 2006 roku grupy artystycznej Mustribe. From enchantment to down to seria zdjęć kobiet stylizowanych na bohaterki słodkich kreskówek Disney’a, którym jednak nie było pisane happily ever after. Czarnecki w ciekawy sposób przedstawił kontrast pomiędzy bajkowymi historiami, a brutalną rzeczywistością. Cukierkowe kolory ubrań bohaterek na tle raczej obskurnych i nieprzyjaznych miejsc dodatkowo potęgują ten dysonans. Mistrzowska kompozycja!

Happy End - The little Red Riding Hood

My sweet Prince - Snow White

Just a Trap - Alice

Naughty Girl - Sleeping beauty

Too Fast - Cinderella

On the other shore - The little Mermaid

One last wish - Jasmine

Not so Romantic - The beauty and the beast

One more Trophy - Pocahontas

środa, 1 września 2010

The Passenger

Natrafiłam przedwczoraj w sieci na animację komputerową będącą w całości dziełem jednego człowieka (w zasadzie nic dziwnego dla nas Polaków, mających w pamięci Katedrę Tomka Bagińskiego).
Australijczyk Chris Jones poświęcił 8 lat swojego życia projektowi, którego efektem jest 7-minutowy film The Passenger. Począwszy od scenariusza historyjki, której zalążkiem był pomysł dający zamknąć się w jednym zdaniu some weird stuff happens on a bus, poprzez wykreowanie głównej postaci najpierw na papierze, później w postaci trójwymiarowego modelu, a na końcu zrenderowanej trójwymiarowej siatki w komputerze. Następnie przyszło kompletowanie muzyki i dopracowywanie szczegółów – od techniczno-graficznych, poprzez tytuł filmu, aż do głównego logo. Na stronie internetowej autor krok po kroku opisuje swoje zmagania z tworzeniem filmiku.

Dlaczego piszę akurat o nim? Bo animacja jest nie tylko ciekawa pod względem fabuły, dopracowana w najmniejszym szczególe, ale co chyba najbardziej urzekło mnie w tym wszystkim – zrobiona z prawdziwą pasją i oddaniem. Po pierwszym roku dłubania nad filmem w weekendy, Chris rzucił pracę i żyjąc z oszczędności w całości poświęcił się tworzeniu tejże animacji. Ostatecznie w listopadzie 2005 roku film po raz pierwszy został wyświetlony na dużym ekranie podczas prywatnego festiwalu filmowego. Po kilku następnych poprawkach oraz mnóstwem problemów z dostosowaniem filmu do standardów Academy Award – w 2006r. animacja zwyciężyła w kategorii Best Animation na LA International Shorts Film Festival.



W sieci za darmo dostępna jest obecnie wersja kiepskiej jakości, natomiast na stronie autora można kupić DVD z nie tylko wersją idealnej jakości, ale również mnóstwem dodatków.

środa, 28 kwietnia 2010

Wieczyste ruchadło

Nie, nie będę pisać o żadnych facetach (lub babeczkach, żeby nie zostać posądzoną o seksizm), którzy ruchają wszystko co się rusza i nie ucieka na drzewo, a nawet jeśli ucieka, to ściągają z drzewa przy pomocy grabek. Nazwę wieczyste ruchadło dla określenia perpetuum mobile zapożyczyłam od Andrzeja Sapkowskiego, który wybitnie rozśmieszył mnie tą starodawną polszczyzną, tym bardziej, że jakby na to nie patrzeć łacińskie perpetuum mobile w dokładnym tłumaczeniu znaczy wiecznie ruchome.
Ludzie niemal od zawsze dążyli do stworzenia cudownej maszyny, która będzie poruszała się lub wytwarzała energię bez żadnej pomocy z zewnątrz. Niestety na obecnym etapie rozwoju nauki i techniki skonstruowanie perpetuum mobile to zadanie z pogranicza fantazji, z tej prostej przyczyny, że urządzenie, które wytwarzałoby energię z niczego zaprzecza podstawowym prawom fizyki. Co nie zmienia faktu, że wielu konstruktorów-amatórw próbowało i na pewno wielu jeszcze będzie próbować.

Wyjątkowe zainteresowanie zbudowaniem perpetuum mobile przypadło na XVI i XVII wiek. Sam Leonardo da Vinci, jeden z najwybitniejszych umysłów epoki renesansu, również był jednym z tych, którzy rozmyślali nad stworzeniem maszyny, która raz wprawiona w ruch, działałaby w nieskończoność. Biedny Leonardo nie wpadł na genialny w swej prostocie pomysł – przywiązania kromki chleba posmarowanej masłem do grzbietu kota (masłem do góry rzecz jasna), który to wynalazek działający w myśl przecież wszystkim doskonale znanych zasad, że kot zawsze spada na cztery łapy, a chleb masłem do ziemi jest wręcz idealnym perpetuum mobile.


niedziela, 30 sierpnia 2009

Kołyska Newtona


Nie, nie chodzi tutaj o bujane łóżeczko, w którym jako niemowlę sypiał sir Isaac Newton, ale o zabawkę, której nazwa – Newton’s cradle – została wymyślona w 1967r. przez angielskiego aktora Simona Prebble.


Zabawka składa się z kilku - na ogół pięciu - takich samych, zawieszonych obok siebie kulek. Każda kulka przymocowana jest do stojaka za pomocą dwóch jednakowych linek. Kiedy jedna z kulek zostanie odchylona i puszczona, uderza w szereg pozostałych kulek, powodując odchylenie tylko ostatniej z nich. Odchylenie i upuszczenie dwóch lub więcej kulek w analogiczny sposób powoduje odchylenie takiej samej ich liczby po przeciwnej stronie szeregu. Aby zabawka działała prawidłowo, wszystkie linki muszą być równej długości i nie mogą się stykać.



Wahania z zasadami

Kołyska Newtona jest zabawką urzekającą w swojej prostocie, choć jednocześnie stanowi układ, który w wyśmienity sposób przedstawia podstawowe prawa fizyki, jakimi są zasada zachowania pędu i zasada zachowania energii – w tym przypadku energii kinetycznej zderzających się sprężyście kulek. W momencie, kiedy odchylona kulka uderza w inną (zawieszoną nieruchomo), przekazuje jej swoją energię, a ta następnej i następnej kulce w rzędzie, aż do ostatniej, która nie mając już jak oddać pobranej energii – odchyla się, a następnie uderza w poprzednią kulkę.

Zasada zachowania pędu powoduje, że odchylające się kulki poruszają się zawsze z taką samą prędkością. Ze względu to, że moment przekazywania pędu jest niedostrzegalny dla ludzkiego oka, postronny obserwator widzi tylko efekt działającego prawa fizycznego - ruchoma kulka uderzając w nieruchomą zatrzymuje się, po to aby zaczęła się poruszać kulka znajdująca się na końcu szeregu. Animacja powyżej pokazuje układ idealny, czyli taki, na który nie działają inne siły. W rzeczywistości opór powietrza sprawia, że po pewnym czasie kulki przestają się poruszać i trzeba ponownie którąś odchylić. W tym cała zabawa.

Największa aktualnie kołyska Newtona (wpisana do księgi rekordów Guinnessa) jest własnością The Geek Group z siedzibą w Kalamazoo w stanie Michigan, USA. Została zaprojektowana przez Chrisa Boden’a i składa się z 16 kul do kręgli, z których każda waży prawie 7 kg, a zawieszona jest na dwóch stalowych linach o długości ponad 6 metrów.

Kołyska Newtona jest dzisiaj popularnym elementem dekoracyjnym biurek: to nieodłączny element grubych ryb, szych, wisienek na czubku i majonezów w kanapkach, słowem, jest to zabawka biurowa szefów sporych korporacji, takich jak w amerykańskich filmach. Stanowi ciekawostkę wystaw naukowych lub przyciągającą oko ekspozycję uliczną, jak również bywa motywem spotów i plakatów reklamowych.

wtorek, 30 czerwca 2009

Geldvermehrung

Jako początkujący foreksowiec, który zalicza finansowe wzloty i upadki (częściej) niemal z nabożną czcią przyjmuję wszelkie rozmnożenie pieniędzy na koncie. Naiwnie myślałam, że decyzje, które podejmuję mają z tym coś wspólnego… Jednak niemiecka firma Bontrust - Finance uświadomiła mi, że jednak nie. Wygląda na to, że moje złotówki często cierpią na migrenę. Albo globusa*.



* jak Emilia Korczyńska z Nad Niemnem

sobota, 14 lutego 2009

Happy tree friends

Happy tree friends to grupa leśnych zwierzątek, których przygody można oglądać w serii krótkich filmików produkowany przez Mondo Mini Shows. Animacje utrzymane w cukierkowych kolorach bynajmniej nie są bajkami dla dzieci, bo to co łączy wszystkie epizody to makabryczna śmierć bohaterów każdego odcinka. Naprawdę straszna - zwierzątka zostają zmiażdżone przygniecione szafami lub kłodami drzewa, rozćwiarotwane, poparzone lub obdarte ze skóry.

A bohaterów jest w sumie dwudziestu, choć w pojedynczym epizodzie występuję ich od jednego do kilku. Jednym z moich ulubionych jest Lumpy - niebieski łoś o bardzo małym rozumku, bardzo niezdarny, który na dodatek rzadko myśli nad tym co robi. Co ciekawe, często z jego winy giną inne zwierzątka, za to on sam jeśli już umiera - to stosunkowo mało spektakularnie.

Rozbraja mnie nie również wiewiórka Nutty - nie wiem czy dlatego, że jest zielona, czy dlatego, że ma wielką słabość do słodyczy. A może przez to szklane oczko?

Happy tree friends
stały się ulubieńcami dorosłej (i nie tylko dorosłej, bo przecież to co niedozwolone, to najfajniejsze) publiczności. Ich podobizny wykorzystywane są jako ozdoba ubrań, zeszytów, piórników, naklejek, magnesów na lodówkę, wszelkiego rodzaju breloczków, kalendarzy itp.

Są również bohaterami gier komputerowych oraz... trailerów filmowych.



I coś w sam raz na Walentynki: